Zobaczyć Neapol i umrzeć

Zobaczyć Neapol i umrzeć

To zdanie wcale nie oznacza, że po obejrzeniu Neapolu nie warto już nic innego zwiedzać, ale na pewno wyprawa do kraju włoskiej mafii, pizzy, spaghetti i Juliusza Cezara powinna zadowolić nawet najbardziej wybrednych turystów. W końcu urodziła się tu jedna z najstarszych kultur na świecie, mieli więc czas by wyprodukować dość wartych zobaczenia rzeczy. To kraj, w którym znajdziemy mnóstwo podobieństw, ale też pełno różnic, gdzie bogata i czasami mroźna północ i biedne, upalne południe w niczym nie przypominają tego samego kraju, a Sycylią rządzą jeszcze odmienne i nieco mroczne prawa. To kraj, gdzie ilość zabytków prawdopodobnie przewyższa ilość mieszkańców. W cieniu Etny, najwyższego czynnego wulkanu w Europie, można zwiedzać do bólu i nigdy nie zobaczyć wszystkiego. Zobaczyć Włochy i umrzeć byłoby w związku z tym zdaniem bardziej prawidłowym, bo w ciągu jednego życia nie da się obejrzeć wszystkiego, co warte jest zobaczenia we Włoszech. Ale zawsze warto próbować. Od czego zacząć? Zatapiana co roku Wenecja? Wieczny i niezniszczalny Rzym? Architektonicznie doskonała Florencja? W sumie bez różnicy, o ile zwiedzi się je wszystkie. A poza tym na pewno warto zajrzeć do takich miast jak Watykan, Piza, Pompeje, Capri, Sycylia, Sardynia, Kalabria, Padwa, Bolonia, Asyż, Werona, Sorrento, Monte Cassino, Siena oraz oczywiście Neapol. W końcu czy można jechać do Włoszech i nie zobaczyć Neapolu?